Szukaj:Słowo(a): cena funta skup

nie oplaca sie. wez nieduzo Euro, wymienisz jeszcze przed odbiorem bagazu
na lotnisku. a potem z bankomatu..



Na lotnisku tam się opłaca?
Bo np. w Polsce na lotniskach są raczej niekorzystne kursy. Przykład -
na wrocławskim lotnisku: 1 funt brytyjski był w skupie za ok. 5 zł, a 6
zł w sprzedaży. Kantor miał więc marżę 20%, w przypadku gdy w innych
kantorach cena sprzedaży tej waluty jest o jakieś 5% wyższa od ceny skupu.

Z moich doświadczeń wynika, że w przypadku mniej popularnych walut
najlepiej po prostu wypłacić w danym kraju z bankomatu.

Waluty mniej popularne obarczone są dużym ryzykiem i kantory, aby się
przed nim zabezpieczyć, ustalają mało korzystne dla klientów kursy. Dziś
np. widziałam w kantorze w TescoHicie chorwackie kuny - 0,64 zł
sprzedaż, 0,50 zł skup (28% marża... to już korzystniejsze warunki
wymiany złotówki na kunę widziałam... w Chorwacji, co mnie bardzo
zaskoczyło, bo np. w Czechach wymiana złotówek na korony była mocno
nieopłacalna).


Ratunku!



Google wyrzucilo cos takiego - moze ktos zna?
Popytaj na emigracyjnych grupach dyskusyjnych jak oceniaja i czy nie kant.

http://www.jobland.pl/aktualnosci/akt.php?id=494

Jak to działa?
Osoba wysyłająca i odbierająca rejestrują się przez Internet.  
Wpłacający dokonuje krajowego (np. w UK) przelewu w na konto Moneybookers.
Następnie dokonywany jest przelew na konto osoby odbierającej w Moneybookers. Opłata
wynosi nie więcej niż 0.50 EUR (ok. 35p).
Osoba odbierająca przelewa przez Internet pieniądze na swoje konto w banku. Opłata
wynosi 1.80 EUR (ok. 7 zł).

Koszt operacji wynosi więc maksymalnie 2.30 EUR (ok. 9 zł). Firma prowadzi również
bardzo czytelną politykę wymiany walut, które wymieniane po kursie Europejskiego
Banku Centralnego, z marżą 0.95% przypadku EUR, USD i GBP i 1.3% w przypadku innych
walut. Jest to kurs korzystniejszy niż kursy skupu i sprzedaży walut w większości
kantorów, nie wspominając o bankach, gdzie różnica między ceną kupna i sprzedaży
sięga nierzadko 5%.

Przelewy można również zlecać przez telefon, a wpłat i wypłat można dokonywać za
pomocą kart kredytowych.

Moneybookers to obecnie najprawdopodobniej najlepszy system przesyłania pieniędzy.
Inne firmy działające na podobnej zasadzie, pobierają kilkukrotnie wyższe opłaty, a
waluty wymieniane są po mało korzystnym kursie, będącym faktycznie dodatkową, ukrytą
opłatą. Przelew np. 500 funtów może tam kosztować 10-30 funtów więcej.



| A ten dzbanek to chyba duza okazja.
| 142 gramy srebra za 29 funtow, to mniej niz 3 uncje srebra,
| za 45$, czyli 1 uncja 15$ a na futures cena 19,50$    proby 99,999
| Czyli w PL za ten dzbanek musialbys zaplacic pewnie o 100% wiecej.

ch,j z garnkiem, dzisiaj sie wydalo ze Ferrum skupuje spoldzielnia
pracownicza. Znowu zanizyli cene pare dni temu a teraz sie przyznaja,
ze wykupili nastepne 130 tys akcji(cos okolo).
Kto jest ten frajer co im odstepuje dobra spolke tak tanio?
Przeciez przyjda zamowienia na stadiony, beda potrzebowac rurek do
cholery i jeszcze troche. Ferrum sie ladnie odkuje.

f



Ok. Tyle ze Ferrum to nie rurki, a raczej rurociagi.
Zobacz te zdjecia, jak sie sami reklamuja.
http://www.ferrum.com.pl/
Te rurki nie nadaja sie do budowy stadionow, ale do budowy rurociagow
i pewnie o to chodzi ze spoldzielnia pracownicza.
Forma reprywatyzacji, umozliwiajaca zagranicznemu podmiotowi tanbi
skup akcji pracowniczych i przejecie kontroli  nad huta i produkcja.
W koncu tak prywatyzowano TPSA, akcje pracownicze przejal przez gielde
i bezposrednio FT.
Podobnie bylo z DT.

Duzo masz tych akcji ?
Bo wykres Ferrum stabilny w cyklu 3 letnim, poza wyskokami.
Co sie zdarzylo 15.06.2007 ze kurs tak spadl ?


| jesli twierdzisz ze to gotowka pracujacych za granica i przysyalana do
| polski powoduje ze funt tanieje to powiedz mi dlaczego funt zaczal
| taniec dopiero we wrzesniu 2007, a nie wczesniej? przeciez wiekszosc
| wyjechala kilka lat wczesniej ...

kurs GBPPLN od stycznia 2006:

http://img88.imageshack.us/img88/5245/gbpplnva4.jpg



Z tego wykresu obliczylem, ze funt bedzie po 3,99 zl w skupie juz za
miesiac.
Pracujacy na wyspach zaciagneli okolo miliona kredytow hipotecznych.
Aby je splacic musza pracowac w dwujnasob i dwakroc tyle funtow
nadsylac do bankow hipotecznych.
Funt tanieje na maksa, stopy rosna, jak oni sobie z tym poradza.
Przeciez zaplaca za dom 2 razy tyle w funtach niz planowali, a rynek
nieruchomosci takze podaza kursem funta.

Fatso pewnie zamierzal wrocic na emeryture do dworku, a tu koszty
utrzymania beda 2 x wieksze niz w UK.
Juz teraz maly graham kosztuje 6-7 zl (100% podwyzki w ciagu roku).
Przy tych cenach to zycie w UK to darmocha.

Darius
.

Akir napisał: Na ich oficjalnej stronie cena wynosi 4936 PLN (przy obecnym kursie funta) za 13m. W kazdy innym sklepie w UK jest taka cena a smiem
twierdzic ze sie da dogadac jeszcze. Wiec cena detaliczna nie odbiega
jakos drastycznie od reszty kitow chyba co?

No ale my tu gadugadu a film juz za niecale 1.5h bedzie

ps. Film jak dla mnie miazdzy. Klimat zajebisty. Tak to powinno wygladac po prostu.

Cena sugerowana odbiega od UK, ale jesteśmy tak "podpaleni" tymi latawcami i zdajemy sobie sprawę, że tylko zajawkowiczom mógłby przypasować HPro, więc ten model można ogarnąć za dobre kwoty. Uprzedzając pytania i komentarze, mega źle wstaje z wody i depower też nie powala W powietrzu jednak rządzi, można naprawdę jeszcze raz zakochać się w tym sporcie Każdy kto chciałby pokatować HP, mile widziany jest na Maszo w bazie B&S a na specjalne prośby podeślemy sprzęt w każde miejsce!!!
Szczerze mówiąc to pierwszy latawiec od dłuższego czasu, którego recenzje czy to na kf.pl czy na kf.com, g.......o mnie obchodzą i nawet nie chce mi się tu zaglądać i czytać byyyyyyyzzzzzzzzyyyyyyydddduuuuuuuryyyy!!!! Wolę skupić się na ogarnianiu "rzeczywistości", żeby jak najszybciej zawitać na sezon w "letniej rezydencji"
Von Belka napisał: Akir napisał: Na ich oficjalnej stronie cena wynosi 4936 PLN (przy obecnym kursie funta) za 13m. W kazdy innym sklepie w UK jest taka cena a smiem
twierdzic ze sie da dogadac jeszcze. Wiec cena detaliczna nie odbiega
jakos drastycznie od reszty kitow chyba co?

No ale my tu gadugadu a film juz za niecale 1.5h bedzie

ps. Film jak dla mnie miazdzy. Klimat zajebisty. Tak to powinno wygladac po prostu.

Cena sugerowana odbiega od UK, ale jesteśmy tak "podpaleni" tymi latawcami i zdajemy sobie sprawę, że tylko zajawkowiczom mógłby przypasować HPro, więc ten model można ogarnąć za dobre kwoty. Uprzedzając pytania i komentarze, mega źle wstaje z wody i depower też nie powala W powietrzu jednak rządzi, można naprawdę jeszcze raz zakochać się w tym sporcie Każdy kto chciałby pokatować HP, mile widziany jest na Maszo w bazie B&S a na specjalne prośby podeślemy sprzęt w każde miejsce!!!
Szczerze mówiąc to pierwszy latawiec od dłuższego czasu, którego recenzje czy to na kf.pl czy na kf.com, g.......o mnie obchodzą i nawet nie chce mi się tu zaglądać i czytać byyyyyyyzzzzzzzzyyyyyyydddduuuuuuuryyyy!!!! Wolę skupić się na ogarnianiu "rzeczywistości", żeby jak najszybciej zawitać na sezon w "letniej rezydencji"

Czuje się zaproszony, a daleko na maszo nie mam z domu Tak że może napisz co muszę zabrać żeby mieć możliwość pokatowania hadlowa. Jakaś gotówka czy cokolwiek takiego ;>
Piractwo w Polsce(skupmy sie na tym)będzie dalej powszechne i nie zniknie puki ktoś nie zrobi coś z tym krajem. W większości krajów w jakich byłem nowe gry można kupić za psie pieniądze. Ceny są takie same jak w Polsce ale stawki zarobków już nie.
Załóżmy w UK przeciętny pracownik zarabia 1000 funtów na miesiąc gdzie nowe gry konsolowe/komputerowe kosztują w przedziale 40/50 funtów. Wiec czego mamy się dziwić ze jest to tak powszechne w Polsce skoro nikogo nie stać, gdy człowiek musi przeżyć za 1200 zl na miesiąc. Każdy porostu dostosowuje się do warunków w jakich mieszka.

P.s. Jeszcze jedno do przeciwników piractwa nie uwierzę nikomu ze nigdy nie ściągał i nie ściąga filmów i muzyki które tez należy do piractwa prawda
Dziekuje za informacje.
Skupmy sie moze w tym dziale na problemie rejestracji obrazu z kamery. ( na kamerki mamy osobny temat )

Przejrzalem linki,poczytalem i .....nie znalazlem rejestratora w cenie dla ,,Kowalskiego'' z calym szacunkiem dla nich.
W czym problem.Dzial sluzy jako pewne zrodlo wiedzy,i tak jest.Materialow tez jest sporo.
Lecz jak na razie nie udalo nam sie znalezc urzadzenia,taniego,dobrego (rozdzielczosc ).
To co mamy to jest tzw. I liga. Za drogo dla wiekszosci.

Slawku,nie masz gdzies tam informacji o tanszych opcjach zwiazanych z rejestracja obrazu z kamery ?

Moje przygody w sklepach cd.
Przemoglem sie,mysle sobie , no trudno,wydam 500-600 zl na jakiegos Archosa np. 404.
Pojechalem do sklepiku,poprosilem,ladny z ekranikiem.No to pytam:
---tu mala uwaga-dlaczego w takich sklepach pracuja ludzie ktorzy nie maja bladego pojecia o tym co sprzedaja ---

Wej Video-brak,jest tylko USB,trzeba dokupic specjalna przystawke tzw. PVR dock, dopiero tam sa gniazda na cinche.Koszt 60 funtow.
O rozdzielczosc po konwersji juz nawet nie pytalem,bo dwoch sprzedawcow nawet nie wiedzialo co to jest,ani o co pytam.
Koniec koncow,kupilem karte 1 Gb ,nowsza ,-9 funtow.
Jesli sie poprawi,tzn. bedzie nagrywac w locie,zaakceptuje ten wybor.Bo jest jednak najtanszy, i wychodzi na to ze i najlepszy.Dodatkowy koszt,nowa karta.
Jutro w pracy zrobie probe,dam znac czy jest poprawa.

Nie chcę przyrządu ortopedycznego w kształcie satelity z antenkami. I nie przekona mnie nawet lepsze o 3 czy 4 milimetry skupienie na 50m.


To tez inni strzelaja w zawodach i biora ta sprawe sportowo-powaznie a ty pokasz na 100 m -
powiedzialbym rozne interesy
Tam trzeba raczej ergonomii okupiona nawet kilkoma stowkami wiecej. Jezeli chlopcy maja ambicje miedzynarodowe, to przeciez nie wyskaocza z lamanym Theobenkiem Jarek - coz za porownanie piernika do wiatraka. Zreszta nie chodzi tu nawet o sprawe gustu a czysta sprawe dostepnosci i kasy . Wiadomo, ze piekne loze Paula Wilsona jest piekniejsze niz alu - ale je zamow w Anglii, wydaj 800 funtow, i sprowadz spowroten do kraju - zrob to w przeciagu roku czasu i zamknij sie w cenie 1000 Euro i nierozwalona paczka i podrapanym w podrozy drewnem
Wiesz - wole badziewiasta konstrukcja Walthera czy Steyera o wygladzie antenki z czolkami :?
Daj sie cieszyc innym - i nie staraj sie wszystkiego podciagnac po swoje potrzeby strzelcekie - co sam czasami u innych krytykujesz - a ja czasami wale bez znieczulenia
Tytuł: Trader

Gatunek: Ekonomiczna

Autor: RomanX

Opis:
Prosta gierka, która polega na handlu walutami (dolary, franki, funty i euro oraz bazowe złotówki) i ewentualnie kilkoma surowcami (ropa, złoto, pallad). Aktualne ceny zakupu i sprzedaży pobierane są z internetu, podobnie ich wykresy (żeby ułatwić planowanie). Na starcie każdy gracz dostaje np. 1000 zł.

Użytkownik przy starcie loguje się, a gra pobiera z serwera jego stan posiadania. Przy każdej transakcji dane wysyłane są do serwera w celu aktualizacji.

Na serwerze obliczana jest wartość Bogactwa, tj. waluty (i ew. surowce) przeliczane są z powrotem na złotówki wg cen skupu i wg tej wartości powstaje lista najbogatszych.

Uwagi:
Gra jest w zalążku produkcji, znacznie więcej jest na papierze niż w kodzie. Szansa wydania zależy od Waszej reakcji na plan.
Carl Harriss

Przyglądam się banknotom.
- Ten stary kosztuje mniej więcej dwa razy tyle niż widzisz na nim. Sto funtów to teraz będzie po cenie skupu... Teraz funt stoi... Hmmm.... To będzie jakieś 400 baków.
Moneta jest stara i możesz ją opylić w muzeum albo gdzieś tam. No to w sumie kasy starczy ci na komóre i może jakiegoś gnata...

- - - - - - -
Co do warości tych funtów to liczyłem na yahoo i wyszło mi nie całe 200 za 100 funtów razy dwa to jest 400.
- - - - - - -
No tak, przez dwa nie pomnożyłem.
20-30% to nie są takie grosze.

A jeszcze w styczniu działacze Manchesteru United szli w zaparte, że Heinze nie jest na sprzedaż. Swoją drogą nadal to utrzymują. Moim zdaniem do czasu. Bale jest bardzo prawdopodobnym transferem. Wszystko rozbije się o to do ilu wyśrubuje się cena za niego (wyceniany jest na 8 mln funtów). Jedynym zagrożeniem może być Tottenham. Pamiętamy przecież, jak Southampton wstępnie przyjął w styczniu opiewającą na sumę 10 mln funtów umowę transferową (Tottenham miał jednakże wypożyczyć wtedy Bale'a do końca sezonu Southamptonowi) a sam zainteresowany odrzucił wszelkie propozycje i powiedział, że decyzje podejmie po zakończeniu sezonu. Wydaje mi się, że chciał jeszcze jeden rok pobiegać po angielskich boiskach Premiership w barwach Southamptonu. Nie udało się jednak. I klub potrzebuje kasy i Bale może zapragnąć przeprowadzki. Wg mnie transfer wyniesie około 12-15 mln funtów - Southampton mógłby żądać więcej, ale nie awansował do pierwszej ligi.

Co do rzeczy właściwej, a mianowicie cytatu zieliego uważam tak jak Kiersno, że to są grosze. Amerykańce mogą co najwyżej kasę za Heinze przeznaczyć na "część" poborów młodego Walijczyka. Jeżeli odejdzie, to raczej żeby zrobić miejsca niż żeby odnieść korzyść finansową. Niemniej byłoby to ryzykowne, jak już wspomniano Evra jest dość kontuzjogenny a Szkot powinien bardziej skupić się na pozostałej części obrony. Tylko, jak dają takiego dobrego piłkarza to nie brać? Z Tottenhamu nie wykupi się go już za te paręnaście milionów...
Wiadomo, ?e nasz Amber wydaje ksią?ki z du?ym opó1nieniem i powoli. Jakie pozycje chcielibyście zatem zobaczya w Polsce?
Moim zdaniem teraz przed E3 powinni sie skupia na Wojnach Klonów, nastepnie skonczya wreszcie wydawanie NEJ oraz X-wingów. Przyda3oby sie ju? po Wojnach Klonów aby wydali Survivors Quest - Zahna.
Miloby by3o gdyby Egmont dalej wydawa3 pozycje SW. Z checią bym ujrza3 z pamietników np. świetny pamietnik Maula. Mogliby, dokanczaa serie Ucznia Jedi oraz wydaa Jedi Questa. Albo chocia? wydawaa cześci specjalne Jedi Questa i Ucznia Jedi, niektóre wydania specjalne perezentują ku mojemu du?emu zdziwienu o wiele wiekszy poziom ni? standardowe pozycje pani Watson. W ich gestii równie? le?y wydanie Dziedzictwa Jedi, które z checią bym kupi3 gdyby wyszlo w Polsce. Wiekszośc z tych pozycji ju? czyta3em ale mi3oby by3o aby nasz rodzimy wydawca wyda3 je po Polsku, na peno bym kupi3.

I tu druga kwestia, którą chcia3em poruszya. Ceny. Ceny ksiązek SWwydawanych przez Amber siegają nawet 39 z3. Te same ksią?ki wydawane w stanach lub anglii - po przeliczeniu dolarów/funtów na z3otówki kosztowa3yby nawet 25 z3. Przecie? to skandal co robią Polscy wydawcy z cenami.. Ech, ciekaw jestem kiedy sie opamietają, wtedy kiedy nikt juz nie bedzie kupowa3?
ktorej uncji sie uzywa ?

1 uncja masy (oz) = 1/16 funta = 28,35 g
1 uncja (uncia) rzymska = 27,288 g
1 uncja trojańska (jubilerska) (t oz) = 31,1035 g.



Uzywa sie uncji trojanskiej !

Autor tego watku zapomina o jednej rzeczy - ceny na gieldzie surowcow nie rownaja sie cenom w punktach skupu zlota.
Jakie duże, ledwie kilka osób, które mówią, że by chciały i nic więcej.

Model Hiro kosztuje 130 funtów. Renault ze Scuderii też. Te ceny nie są takie, bo tak jest fajne, tylko podyktowane są kosztami wytworzenia. Więc sądzę, że cena rzędu 550-600zł jest dla polskiego modelara zaporowa i z tego dużego zainteresowoania zostałyby jedynie pojedyńcze popiskiwania - może ze 3 osoby by kupiły. Także zainteresowanie jak dla mnie w PL znikome. Jeżeli mam to robić i sprzedawać to i tak skupić muszę się na zagranicznych rynkach, bo tutaj nawet nie zwróciłoby mi się za koszty wytworzenia poszczególnych podzespołów. Łot, filozofia.

Dlatego lepiej siedzieć cicho i nic nie gadać, skończyć lepiej projekt na pozimie prototypu dla siebie jeśli miałby się nie powieść i tyle.
AA ty masz to na myśli, ja zajrzałem TUTAJhttp://cgi.ebay.co.uk/Can...1QQcmdZViewItem
i tak mi wyszło, faktycznie te co ty podajesz są w cenie około 200 funtow
kurcze wiesz lubię kupować raz a dobrze holera, przez kilka lat szłem na oszczędności i tym sposobem kupowałem coraz lepsze byle co ))

Już myślałem nawet zamówić canona 50/1,4 bo w sumie jest tani, ale jego test i opinie userów mnie wyprowadziły z zamiaru... ciągle rozterki
Podobnie jak z obiektywami z serii okolo 70-300 niby dobry ale połowa psioczy na nie :/ ale skupmy się na jasnych, do sytuacji podobnych jak na podanym przykładzie.
Brytyjskie monety dwupensowe są obecnie warte aż 3 pensy – wskutek rosnących cen miedzi.

Wszystkie dwupensówki wybite przed 1992 rokiem mają obecnie wyższą wartość jako surowiec wtórny niż jako waluta, ponieważ zawierają 97 proc. miedzi, która osiąga ostatnio rekordowe ceny 2900 funtów za tonę.

Oznacza to, że tona dwupensówek, czyli 145 tysięcy monet, w skupie złomu byłaby warta o 1500 funtów więcej, niż w banku. Wartość jednopensówek również wzrosła o około 50 proc., ale dotyczy to jedynie monet sprzed 1992 roku, po którym Brytyjska Mennica Państwowa wprowadziła monety stalowe z cieniutką warstwą miedzi.

źródło: onet.pl (WENN)

Czyżby w Wielkiej Brytanii wzrastała fala "złomiarzy" ?
Ostatnio przegladajac forum odwiedzilem temat chciwosci i zycia na Jersey
. http://jersey.info.pl/for...trzeci-vt37.htm Zastanawialem sie w nim czy to chciwosc mnie (nas) trzyma na Jersey. Wtedy jeszcze mialem mieszane uczucia teraz patrzac na ostatnie tragiczne notowania funta z zadowoleniem moge stwierdzic ze to nie jest chciwosc Podchodzac do tematu bardziej merytorycznie warto przypomniec, ze w czasie pisania tamtego postu (15.03. 2007) srednia wartosc funta byla na poziomie 5,7 i doskonale pamietam wypowiedzi niektorych analitykow na portalach finansowych, ktorzy zgodnie radzili zaopatrzyc swoj portfel inwestycyjny w waluty obce, szczegolnie w funta, przepowiadujac znaczacy wzrost jego wartosci.

Co mamy po dokladnie roku?

Najnizsza wartosc funta jaka dotychczas widzialem. W ciagu 4 dni spadek ceny skupu funta o 6 gr !

Co na to domorosli analitycy finansowi?

Ano wypowiedzi sa mniej optymistyczne, wrecz tragiczne. Pojawiaja sie czarne scenariusze, w ktorych przewiduje sie spadek funta w przeciagu roku do wartosci 3,5 pln ! Oczywiscie nie brakuje rowniez obtymistow gloszacych mit o rzadowym spisku, niedowartosciowaniu funta i powolnym wyrownywaniu jego wartosci do poziomu okolo 5.00 pln

Jak myslicie, co stanie sie z funtem w przeciagu nastepnego roku? Zachecam do wziecia udzialu w ankiecie.
1
Oo to cena jak na tak niewielką książkę trochę wysoka hmm


To jest książka w wersji oryginalnej, która kosztuje 4.99 funtów więc po przeliczeniu wychodzi 29.90 zl

Właśnie dziś skończyłam ją czytać Zanim jednak zaczęłam, nie byłam zachwycona tym, że jest taka książka. Zwykle książki na podstawie filmu czy serialu są nieciekawe i pisane tylko po to, żeby na nich zarobić. Jednak kiedy przeczytałam pierwszy rozdział nawet mi się spodobała.

Główną bohaterką jest Faith, pasażerka feralnego lotu 815, która tak jak 48 innych osób przeżyła katastrofę. Książka ukazuje kilka pierwszych dni na wyspie. Wszystko zaczyna się tak jak w pierwszym odcinku, tyle tylko że wszystkie wydarzenia ukazane są z perspektywy Faith. Są tu zarówno te wydarzenia, które znamy z serialu - np. pierwsze sceny na plaży, Boone z długopisami jak i nowe - np. kiedy Locke znajduje wśród rozrzuconych bagaży tryktraka. Jeśli chodzi o "naszych" bohaterów, to występują od czasu do czasu, jednak akcja skupia się na Faith.

Według mnie minusami tej książki jest to, że:
• akcji nie ma prawie wcale,
• naiwność Faith chwilami wkurza,
• za mało naszych bohaterów.

Jednak ogólnie rzecz biorąc książka mi się spodobała ze względu na:
• flashbacki Faith,
• ukazanie wydarzeń z innej perspektywy.

Następna książka "Secret identity" też zapowiada się ciekawie. Jeśli będzie w Empiku na pewno ją kupię.
Tez czuje sie oszukany tyle ze przez ING Bank Sląski
Podpisalem z nimi umowe o inkaso czeku zagranicznego. Zgodnie z umowa mieli przelac pieniadze w dniu kiedy je otrzymaja po przeliczeniu z funtow na zlotowki na moje konto ktorego numer podalem.
Zwlekali z wyslaniem pieniedzy prawie miesiac. A wszystko za sprawa wzmacniajacej sie zlotowki. Pieniadze do nich przszly w funtach powiedzmy 8.11 Czujac pismo nosem i widzac jak zlotowka rosnie zamiast zastosowac sie do warunkow umowy napisali pismo z data 8.11 ktore wyslane zostalo dopiero 15.11 (data ze stempla pocztowego listu poleconego) ze dostali pieniadze i mam sie zglosisc do placowki banku zeby zadysponowac co maja z tymi funtami zrobic. Pismo oczywiscie dotarlo 23.11 (dziekuje poczcie polskiej) A ze do banku dostarlem na 10 minut przed zamknieciem i w kolejce stalem nastepne 15 panienka mnie obslugujaca stwierdzila ze tak, ona dostala wytyczne co z tymi pieniedzmi zrobic ale dzis juz ich nie przeksieguje bo jest za pozno i pieniadze wysle w poniedzialek. Czego oczywiscie nie zrobila poniewaz o zmienie salada jestem informowany przez sms dokladnie w momecie kiedy to nastapilo (oczywioscie wtorek o 14:02 pieniadze przyszly).
I w taki oto sposob na mnie i na spadku wartosci funta zarobili ponad 400zl.
Naprawde nie polecam wspolpracy z tym bankiem.
Na zakonczenie moge jeszcze tylko dodac ze pieniadze wymienili mi nie po cenie skupu funta ktora maja podana na stronie internetowej tylko po ich wewnetrznym kursie wymiany ktory jest o prawie 20gr mniejszy. O tym kursie wymiany takze nie zostalem poinformowany w momecie podpisywania umowy.
"chodliwe" czyli takie na ktore jest popyt. Sprowadzajac najnowszego samsunga armaniego ktory obecnie kosztuje okolo 2 000 zl duzo nie zarobimy gdyz malo kogo stac na taki telefon :)
Skupilbym sie na modelach SE
zwlaszcza SE K800i :) nowe to koszt 80 funtow czyli przy obecnym bardzo slabym kursie ponizej 400 zl, istnieje duza szansa ze uda Ci sie ich sprzedac troszke wiecej w hurcie przy cenie wyzszej niz 400zl, no ale dochodza koszta koszta koszta :) dlaczego anglia nie zniesie granic :P

Dla mnie bezsens tego tekstu jest przeolbrzymi, ale skupię się na
podanych faktach:

Rodzice pokonują rocznie około 3500 mil
Przeciętna trasa rodzica wynosi 12 mil

No więc widać przeciętne angielskie dziecko jeździ do szkoły 292 razy w
roku.

Ciekawe jak im to wyszło, bo samych dni weekendów jest 104 rocznie, więc
dni pn-pt jest tylko 261 w ciągu roku.
A do tego chyba też mają jakieś wakacje, ferie, wolne, coś się
przechoruje itp itd.

No ale nic... Mistrz statystyki wyliczył że te jazdy są warte 10000tys
funtów...
No więc od razu z rozpędu wyliczył że do 17-tego roku życia rodzic wyda
na nie... 170.000tys funtów.
Widać angielskie dzieci nie dość że chodzą do szkoły w weekendy, to
jeszcze od urodzenia bez przerwy całe 17 lat (do chwili kiedy same siądą
za kierownicą).

No ale wróćmy do tego jak nasz mistrz statystyki wyliczył że przejazd
5600km kosztuje 10000funtów (55000 tys. złotych).
Daje to cenę prawię 10zł za kilometr...
Więc jedno podrzucenie dziecka do szkoły (12mil) kosztuje angielskiego
rodzica około 120zł...
Policzmy... 12mil to 20km (coś daleko mają te szkoły - chyba że na wsi
mieszkają), żeby przejechać 20km potrzeba 2l paliwa. Drogo u nich, niech
więc będzie że 10zł na paliwo.
Gdzie pozostałe 110zł?
Chyba że to 10000 funtów rocznie zawiera również koszt kupna co 2 lata
nowego samochodu średniej klasy :)

Potem tylko mistrz statystyki dodał że gdyby rodzic chciał wysyłać
dziecko taksówką to każdorazowy wyjazd kosztował by rodzica prawie 200zł...

Piętno jak stąd do Londynu za takie debilne najeżone błędami wyliczenia.
To jest statystyka wysokich lotów której głupi dziennikarze używają do
udowodnienia jakiś swoich głupich wymysłów, a jeszcze głupsi od nich
ludzie w to wierzą.
I to jest wszędzie - może nie tak ewidentnie, ale co chwile się z tym
spotykam.

O ile dolar to tradycyjny rynek.
Euro to nasz nowy rynek.
To funt moze sklaniac do szybkiej ucieczki od tej waluty, gdy  spadek
kursu jest juz szybszy od dolara
i sie ciagle nasila.
Niemozliwe stalo sie mozliwe, skup na poziomie 3,99 zl za funta
to kwestia miesiecy a nie lat.
Zatem prognoza moze sie szybciej zrealizowac niz zdazymy na nia
zareagowac.
To oznacza m.in. ze dom kupiony w UK na kredyt, stracil w ciagu kilku
lat polowe swej wartosci (ceny).
To oznacza, ze dom kupiony w Polsce na kredyt splacany funtami, bedzie
nominalnie 2 razy drozszy w funtach
i stanowilby doskonala lokate dla wlasciciela z UK, ale 50% strate,
gdy splacany funtami, sprzedawanymi w kanto9rze, przez wlasciciela z
PL, jedynie pracujacego w UK czasowo.

Ale taniejacy funt to ograniczenie importu do UK, drozejace paliwo,
gaz, media. Wyzsze ceny zywnosci.
I moze byc tak, ze te milion kredytow hipotecznych splacanych
zarobkami za granica, stanie sie wymagalne,
bo zarobki nie wzrosna o 100% w nominale lokalnej waluty, a wartosc
tamtejszego pieniadza do zlotowki radykalnie spadnie.
I to znow Teoria Nominalizmow.
Powstala m.in. po to aby przez analogie prognozy pogody mozna bylo
prognozowac koniunkture na rynkach swiatowych i zachowanie sie par
walutowych.
W prognozie pogody takie znaczenie maja prady strumieniowe (jet
streams), wiatry wiejace z zachodu, wywolane ruchem wirowym Ziemi
wokol osi i sila Coriolisa.
Jeden rzut na maptke rozkladu wiatrow i symulacja ich dynamiki wiecej
mowi o prognozie pogody za 2dni, tydzien, miesiac, niz codzienne
sluchanie prognozy w tv przez miesiac.

Narzedziem podstawowym do oceny sily walut, prognozy kursow takze jest
tu mapa.
Jedno spojrzenie na mape i wiadomo czemu euro bedzie ciagle roslo,
dolar i funt spadal.
Bo swiatowy system walutowy to system naczyn polaczonych i gdy juz nie
ma granic, nie ma zelaznych kurtyn, to finanse swobodnie przeplywaja i
poziomy sily nabywczej, wysokosci zarobkow, kosztow utrzymania, sie
wyrownuja i to bardzo szybko.

Ork się zaśmiał słysząc docinkę Joka.
-Daj spokój, wiesz że praktycznie nie pijam alkoholu. Conajwyżej skuszę się na pińiacoladę 1/3 z mlekiem i sokiem z quarany. Nic więcej. Kofeina z guarany da mi troche kopa. Mintowałem dzisiaj zasrany podwójny wydech z poczwórnymi tubami. Od takiej ilości chromu może rozboleć łeb. A do tego firma zrobiła krzywo nawierty na śruby. Nigdy więcej nic im nie zlecę. Cena.
Przypomniał sobie o co ponaglał go własciciel, spojrzał na niego swoimi czerwonymi oczyma wychylając kolę, poskubał swoją czarną bródkę i stwierdził.:
-sześć tysięcy.
Joko się zasmiał (pozwolę na drobne poprowadzenie) odchylając głowę do tyłu.
-Czego? Jenów? Baksów? Toż to grosze!
-Funtów Brytyjskich przyjacielu. Funtów.
Mina Joka troszkę zrezedła ale widac że interes dawał mu na tyle że stac go było na ten rarytasik.
-No i jeszcze jedna prośba. Taka osobista. Zmień muzę na jakiś Chill Oucik, łeb mi rozrywa od rańća, dźwięk palnika jeszcze teraz dudni mi w uszach, a tu jak zawsze napierdalasz. Ludzikom też przyda się trochę wytchnienia.
Bestia wyciagneła nogi pod stolikiem i załozyła ręce za głową wyraźnie się relaksując. Wielkie mięśnie rozepchały rękawy marynarki, jak zawsze najwyższej klasy. Joko siedzący obok mógł dostrzec rękojeść najcięższej broni krótkiej produkowanej obecnie na ziemi, Desert Eagle'a .50.
-Muszę po Barcelonie pojechać nad wodę, do lasu. Powoli rzygam tym zgiełkiem. Aczkolwiek adrenaliny nigdy dosyć. A propos, nie ma teraz żadnej ustawki na mieście? Kazałem wstawić mi Biturbo i chciałem zobaczyć jak w ogniu walki się sprawuje. Ale mój Goblin według testów na rampie daje radę ponad czterystu małym mustangom. Kocham ten silnik.
Wyraźnie zmęzcony ork powoli się relaksował obserwując tłok w hali. Na kilku japoneczkach i jednej elfce na dłużej skupił wzrok...

--
Gobbos for dinner, gobbos for tea, gobbos when Ya want 'em and Gobbos for ME!

Would you love a monsterman? could you understand, beauty of the beast?
Przelałem kasę moneybookersem. Warto.
Najpierw przelałem 100gbp. Przy tej kwocie dostałem na moje polskie konto w złotówkach tyle jakbym wymienił tę stówkę nieco poniżej najniższego kursu skupu w polskich kantorach.

Za drugim razem przelałem 200gbp (de facto 198,7 gbp, bo reszta poszła na prowizję, 1,8 euro, o której pisze Globus, a która po przeliczeniu na funty wynosiła wówczas 1,3 gbp). Przelewy wewnątrzkrajowe (czyli na konto w moneybookers) w większości angielskich banków są bezpłatne, a już na pewno w Barclays i Lloyds, także tu prowizji nie było. Wypłacanie pieniędzy z moneybookers na konto bankowe w polsce też odbywa się z polskiego rachunku moneybookers, więctu też nie ma prowizji.
Tym razem wyszedł już średni kantorowy kurs skupu: z tych 2-ch stówek zrobiło się na moim polskim koncie 1139 zł, co daje przelicznik 5,69zł za funta. W tym czasie najniższa cena skupu funta w polskich kantorach (20luty2007) to było 5,63zł, a najwyższa 5,74zł. Kursy można sprawdzać np. na www.kantory.pl.

Oczywiście trzeba wziąć po uwagę to, że z dwóstoma funtami w kieszeni w każdym kantorze można utargować spokojnie kilka groszy na funcie.

Podobnie rzecz ma się chyba z PayPalem, tyle, że przelicznik raczej nie jest tak korzystny. Jak ktoś tym przelewał, to proszę o jakiekolwiek info.

Obie instytucje chyba nie są objęte bankowym funduszem gwarancyjnym, czy czymś w tym rodzaju i w teorii nasza kasa jest mniej bezpieczna niż przy droższym przelewie bankowym.

Bank NatWest ma teraz ofertę dla Polaków z tanimi przelewami do Polski: http://www.natwest.com/polish.asp . Wiem tylko tyle, że prowadzenie takiego konta, to 2,5 gbp/mies.
Dolar pękł. Kosztuje mniej niż dwa złote!

http://www.dziennik.pl/gospodarka/

1,97 złotego w skupie. To cena, jaką oferuje za jednego dolara kantor na lotnisku w Pyrzowicach na Śląsku. W sprzedaży cena amerykańskiej waluty wynosi tam 2,17 złotego. Tak tani dolar jeszcze nie był.

Według Narodowego Banku Polskiego kurs dolara wynosi dziś 2,06 zł w skupie i 2,1018 w sprzedaży. Kantory mają jednak inne kursy. Na lotnisku w Pyrzowicach amerykańska waluta przekroczyła dziś magiczną granicę dwóch złotych. Dlaczego?

Na pewno wpływ na wysokość kursu miała lokalizacja kantoru. Placówki położone na dworcach kolejowych i lotniskach zawsze mają nieco niższą cenę skupu walut.

"Trzymaliśmy kurs bankowy bardzo długo - od dwóch miesięcy. Ale nie było przychodów na dolarach. Ludzie ich nie sprzedają. Kiedy rozmawiam z nimi i pytam, dlaczego tak robią, mówią, że czekają, aż dolar znowu zdrożeje. Nie chcę tego komentować" - mówi dziennikowi.pl Waldemar Stefański, właściciel kantoru na lotnisku w Pyrzowicach.

Stefański dodaje, że od wczoraj widać wyraźny spadek kursu wielu walut - funta brytyjskiego, euro i właśnie dolara. "Przy dochodzie sześciu czy siedmiu groszy na dolarze i małym obrocie, w ogóle nie zarabialiśmy. Więc obniżyliśmy kurs poniżej magicznej granicy dwóch złotych. Zapewniam, że choć inni trzymają jeszcze cenę powyżej tej granicy, to wkrótce, może już od poniedziałku, też zejdą poniżej dwóch złotych" - dodaje.

Ci, którzy planują wyjazdy do USA, już zacierają ręce i czekają, aż dolar zejdzie poniżej dwóch złotych także w sprzedaży. Nowy laptop Sony VAIO VGN-NR360E/S kosztuje w USA 720 dolarów. W kantorze w Pyrzowicach za 720 dolarów dostaniemy 1418 złotych. Ten sam komputer na Allegro kosztuje minimum 2150 złotych, a w sklepie 3199 złotych. Opłaty, których sprowadzający oczywiście unikają, wynoszą w tym przypadku 10 procent cła i 22 procent VAT-u od ceny 720 dolarów.
Taka czy inna cena katalogowa nie oznacza, że za tyle sprzedaż /kupisz Rynek ma swoje prawa - jest popyt ceny idą w górę, jest nadpodaż - ceny lecą w dół. Cena katalogowa może być jedynie wskazówką; zresztą samo pojęcie "cena katalogowa" jest względne - bo mamy różne katalogi i różne ceny. I tak np. polska seria "Ptaki chronione" z roku 1960 w stanie ** jest u nas wyceniona na 44 zł, w kat. Fischera z 2005 r. na 40 zł, a w katalogach zagranicznych odpowiednio: Michel 30 € (czyli ok. 120 zł), Scott 18.75 $ (ok. 60 zł), Gibbons ~ 20 funtów (ok. 116 zł). Postbeeld (freestampacatalogue) wycenił ją na 17.5 € (ok. 70 zł). A na aukcjach internetowych można ją kupić za ok. 30 zł, a jak poszukać to i taniej. W Polsce podstawą dla znaczków polskich jest katalog Fischera, a dla zagranicznych najbardziej popularny jest kat. Michla. I jeśli chodzi o znaczki polskie - to faktycznie większość sklepów/firm swoje ceny sprzedaży kształtuje właśnie na poziomie cen kat. Fischer, na aukcjach jest 40-80 % tychże. Nie należy też zapominać, że w skupie ceny będą dużo niższe - w sklepie zaproponują Ci 1/3-1/4, a nawet 10 % (w przypadku rzeczy bardzo popularnych) cen, za które sami sprzedają. Jest to zrozumiałe - po pierwsze - handlarz musi mieć z tego zysk, po drugie - towar trzeba gdzieś przechowywać, a to generuje koszty, po trzecie - przy zakupie całych kolekcji/ zbiorów obok materiału, który szybko sie sprzeda, będzie materiał, który będzie po prostu zalegał, bo jest mało chodliwy. Niektóre sklepy /firmy nawet nie chcą skupować znaczków polskich po 1960 r. (poza nielicznymi rzadszymi wydaniami), bo same mają tego zapasy, a zainteresowanie klientów znikome
Na cenę ma też wpływ stan poszczególnego egzemplarza - zwłaszcza w przypadku znaczków rzadkich i droższych, egzemplarze zachowane w wyjątkowo dobrym stanie zasługują na - często duże - dopłaty. Ważna jest też kwestia gwarancji / fotoatestu na pozycje, które spotyka się fałszowane.
Druga kwestia - o czym już wspomniał Duno - nie zbiera się serii "mieszanych" tj. część znaczków w serii czystych, reszta stemplowanych. Generalnie - nie powinno się mieszać walorów czystych /stemplowanych nawet w ramach jednego zbioru - tzn. jeśli budujemy zbiór ze znaczków czystych to i całostki powinny być niestemplowane, za wyjątkiem oczywiście całości pocztowych i całostek ostemplowanych datownikami okolicznościowymi. Wyjątki są dopuszczalne jedynie dla znaczków drogich, które np. bardzo rzadko występują jako czyste - wtedy jest dopuszczalne włączenie takiego znaczka stemplowanego do zbioru (eksponatu) zbudowanego ze znaczków czystych.
Pomimo, iż cały piłkarski świat spoglada w strone Niemiec, władze klubów wolnego nie mają i ostro przygotowywują się do przyszłego sezonu...

Kilka z ciekawszych transferów tego lata...
Europa:
Andrij Szewczenko z AC Milan do Chelsea Londyn za 30.000.000£
Lukas Podolski z FC Koeln do Bayernu Monachium za 10.000.000€
Tomas Rosicky z Borussia Dortmund do Arsenal Londyn - kwota nieujawniona
Eidur Gudjohnsen z Chelsea Londyn do FC Barcelona za 8.200.000£
Dimitar Berbatov z Bayeru Leverkusen do Tottenhamu za 10.900.000£
Salomon Kalou z Feyenoordu Rotherdam do Chelsea - kwota nieujawniona
Jan Koller z Borussia Dortmund do AS Monaco za darmo
Andres D'Alessandro z WfL Wolfsburg do Realu Saragossa - kwota nieujawniona
Jiri Jarosik z Chelsea Londyn do Celtic'u Glasgow - kwota nieujawniona
Andy Johnson z Crystal Palace do Evertonu za 8.600.000£
Polska:
Marcin Kuś z Lecha Poznań do Torpedo Moskwa za ?? ?
Cleber Guedes de Lima z Vitorii Guimaraes do Wisły Kraków za darmo
Branko Radovanović z Kallithea FC do Wisły Kraków za darmo
Przemysław Kaźmierczak z Pogoni Szczecin do Boavisty FC - roczne wypożyczenie

Na koniec transfer nietypowy:

Cytat:
Jon Obi Mikel trafił do drużyny ze Stamford Bridge / Chelsea Londyn - b4b4M/ z norweskiego Lyn Oslo. Piłkarz wcześniej podpisał kontrakt z innym potentatem angielskiej Premiership, Manchester United, jednak, jak później przyznał, umowę z drużyną sir Alexa Fergusona podpisał... pod przymusem i nie z własnej woli. Teraz Obi będzie mógł w spokoju skupić się na podnoszeniu swych umiejętności pod okiem Mourinho, jednak cena, jaką Chelsea musiała zapłacić za "wolność" Nigeryjczyka wyniosła aż 16 milionów funtów. Cztery miliony zasiliły konto norweskiego Lyn, reszta trafiła w ramach zadośćuczynienia do klubu z Old Trafford.
Drogi Onufry,to są tylko Głubczyce i nie ma u nas żadnej afery rozporkowej ani innej,poprostu ciąg pewnych ludzi do władzy.
Jeżeli chodzi o tych ludzi,to masz rację,że Daro również tam się kręci,
są dwie "super grupy",,,, pierwsza to; grupa darowa,druga to;grupa "młodych wilczków",w pierwszej to wiadomo kto (starzy wyjadacze),w drugiej to panowie S.,M.,oraz inni i to właśnie młodzież prze do przodu łącznie z podziałem burmistrzowych stołków.TAKŻE jeśli wybory wygrywa
S. to M.zostaje v-ckiem,jeśli wygrywa M. to v-ckiem zostaje S.
Czyż nie jest to poezja ?Jeżeli chodzi o odwołanie całej rady- to syzyfowa praca,w następnych wyborach znowu wygrają Ci,którzy "powinni".

CZŁOWIEK JEST TYLKO CZŁOWIEKIEM



NIESTETY ŻYJESZ PRZYJACIELU W ODLEGŁEJ PRZESZŁOŚCI

Twoje twierdzenie że Daro coś jeszcze tutaj może jest raczej mniej warte od funta kłaków.
Od czasu kiedy Daro opuścił te strony na rzecz Kalisza , Gdańska i Legnicy zabierając z sobą tylko dwóch "pretorian" Lenka i Piątka a resztę pozostawiając na pastwę komuny, tym samym podciął sobie gałąź na której siedział. Sztandarowym przykładem jest Węgorz którego pozostawił na lodzie, bez środków do życia innym przykładem jest Czuchraj który też został pozostawiony samemu sobie. Popatrz też co stało się z jego zaufanym BANKOWCEM który kiedy tylko dostał sie do Rady w miejsce Lenka od razu porzucił Dara. Tutaj niestety dla Dara , on już miejsca nie ma, jak również i jego pretorianie. Cały głubczycki tak zwany element opozycyjny skupił się teraz wokół Węgorza który widać to po przykładzie Listonosza nie zwraca uwagi na zaszłości lecz systematycznie zbiera wszystkich przeciwników obecnego układu.
Węgorz ma tę zaletę ze nie pragnie za wszelką cenę konfrontacji.
Nie znam składu Referendalnego ale że jeżeli organizuje to Węgorz to myślę że zanim zaczną zbierać podpisy będą jeszcze rozmowy i ze Starkozą i z Mlekodajnym
Po wywalczeniu awansu do pierwszej ligi Mirosław Dragan spał spokojnie,wszakże przed sezonem niektórzy prorokowali,że Arka czeka ciężka walka o utrzymanie.Jednak na linii trener-prezes doszło do konfliktu w wyniku,którego Dragan zrezygnował z posady.O co dokładnie chodziło nikt nie wie ,ale Arka 20 dni przed rozpoczęciem sezonu została bez trenera.Prezes Arki Andrzej Karnabal nie miał zbyt wielu kandytatów do wyboru i postanowił dać szansę młodemu,utalentowanemu szkoleniowcowi.Nowym trenerem Arki został Aleksander Wierczyński,młody szkoleniowiec, który niedawno dostał licencję na prowadzenie pierwszoligowych drużyn.

Po przyjściu do klubu ledwo co zdążyłem przywitać się z piłkarzami i od razu musiałem rozegrać sparing z Hajdukiem Rodić MB, który zaplanował jeszcze Dragan.Wynik 2:2 ,ale nie ma co przywiązywać wagi do wyniku,to tylko sparing.Zaplanowałem jeszcze sparingi z takimi "potęgami" jak Mieszko Gniezno,Znicz Pruszków,Jeziorakiem Iława i Kmitą Zabierzów,ale prowadzenie drużyny pozostawiłem moim zastępcą.Ja skupiłem się na poszukiwaniu piłkarzy do klubu i sztabu szkoleniowego.Kadra prezentowała się fatalnie,jedynie 18 piłkarzy w tym niezbyt klasowych może poza kilkoma wyjątkami.Sztab szkoleniowy jeszcze słabiej.Po kilku dniach na treningu stawili się zawodnicy pozyskani z wolnego transferu:
-Kroczek(OŚ)
-Samiec(O PL)
-Kotwica(PŚ,PP)
-Loch(NŚ)
-Niedziela(PŚ)
-Mężyk(NŚ).
Z Koroną Kielce wymienił Marcin Pudysiaka na Łukasza Załuskę(BR).
Kupiłem też piłkarzy wystawionych na listę transferową w swoich klubach:
-Gorelov(CSKA Moskwa 2 tys.funtów(wszystkie ceny podawane będą w funtach)
-Szary(Odra Wodzisław 3 tys.)
-Speichler(Jagiellonia 3 tys.)
Brałem więc piłkarzy darmowych lub za symboliczną kwotę,powód był prosty-mało kasy na transfery.C.D.N.
Odpowiem od końca:
-"a celność podobno z reguły lepsza od tej gwarantowanej fabrycznie" pisze Lord Vader. Tak jest oczywiście, ponieważ ta gwarantowana przez fabrykę celność nie jest wysoka. Fabryka gwarantuje skupienie 1,5 '' czyli ok. 38 mm, przy zastrzeżeniu używania tzw. amunicji premium dla kalibrów nie Weatherby. Taki wynik daje większość sztucerów nawet znacznie tańszych przy właściwym i starannym doborze amunicji. To nie jest wybitne osiągnięcie.
Dla kalibrów Weatherby zdaje się gwarantuję 1'' skupienia przy użyciu firmowej amunicji.
- "Zdaje sie, ze ma taki sam spust jak accumark - na pewno nie trzeba przy nim niczego ruszac" pisze lu.dzie. To prawda, że system spustowy taki sam. Ale pozostanę przy swoim, uważam mianowicie, że żeby precyzyjnie z tego strzelać trzeba zmienić lub co najmniej wyregulować. Siła spustu fabrycznie ustawiona jest na 3,5 funta co daje w przybliżeniu 1,59 kg i mój tak miał. I żeby zejść poniżej gwarantowanych przez fabrykę skupień trzeba to zmienić. Jeszcze raz podkreślam, że to mój pogląd i podziwiam tych co osiągają wysoką celność i bardzo dobre skupienia mając tak twarde spusty (oczywiście nie używając przyspiesznika którego nie mają amerykańskie sztucery).
- "Przy okazji w jakim kalibrze miales tego Wby?" - 257 weatherby magnum. Kupiłem okazyjnie od kolegi który sprawił sobie zabawkę na safari (bo koledzy Amerykanie z kancelarii mówili, że najlepszy). Po dwóch wyjazdach zabawka znudziła się (wersja oficjalna). A wiedział, że byłem wtedy bardzo zafascynowany różnymi dziwactwami, więc przy dobrej cenie kupię. Kupiłem za równowartość tikki wraz ze sporą ilością amunicji, którą szybko wystrzelałem. I zaczął się problem nie do przezwyciężenia z amunicją. Moim zdaniem totalna porażka jeżeli chodzi o kaliber na Polskę czy może nawet na większość Europy. Byłem bardzo szczęśliwy jak sprzedawałem dalej. Ale nie ma tego złego ... Poznałem sztucery które same w sobie są w mojej ocenie bardzo dobre i pewnie ponownie kupię ale już w banalnym kalibrze.

Pozdrawiam.
Wania
W 1998 roku odbył się po raz pierwszy festiwal Creamfields. Oprócz światowej klasy djów, pojawiło się wtedy również 25000 klubowiczów. Rok później było ich już dwa razy więcej. W 2008 roku po raz pierwszy Creamfields stało się dwudniową imprezą.
Nadszedł czas na ogłoszenie line-upu tegorocznego wydania, które oprócz Wielkiej Brytanii, zagości również w sześciu innych krajach. Dzisiaj skupię się na edycji brytyjskiej. Wśród tegorocznych gwiazd znalazł się Tiesto, który wystąpi na głównej scenie w sobotę 29 sierpnia. W niedzielnym line-upie nie zabraknie takich djów, jak: Paul van Dyk, Ferry Corsten, Sander van Doorn, Judge Jules, John O'Callaghan. Do dyspozycji gości będzie pole namiotowe. Cena wejściówki na sobotnie wydanie Creamfields wynosi 57,50 funtów, na niedzielę 53,50 funty. Karnet na dwa dni to wydatek 100 funtów. Event ten odbędzie się w sobotę i niedzielę 29 i 30 października. A oto line-up na ową imprezę:

SOBOTA 29.10.2009
TIESTO - główna gwiazda imprezy
Mylo - live act
David Guetta
Luciano pres. AEther - live act
Laurent Garnier - live act
John Digweed
Pete Tong
Sven Vath
Steve Angello
Axwell
Sebastian Ingrosso
Erol Olkan
Crookers
James Zabiela
Boys Nize
Friendly Fires - live act
Hernan Cattaneo
Kissy Sell Out
Danny Howells
Andy C
Hype
High Contrast
Chase & Status
Mark Knight
Dirty South
Dave Spoon
Skream & Benga
Busy P vs. DJ Feadz
Nick Warren
DJ Marky
Friction Filthy Dukes
Funkagenda
MC Beardyman
NTYPE
Gareth Wyn
Kim Fai
Rich Reason
+ wielu innych

NIEDZIELA 30.10.2009
Paul van Dyk
Dizzee Rascal
Calvin Harris - live act
Eric Morillo
Sasha
Ferry Corsten
Deadmau5
Dubfire
Timo Maas
Sander van Doorn
Judge Jules
Tidy Boys
John O'Callaghan
Dirty Vegas - live act
Brodinski
Aeroplane
Fake Blood
Showtek
Tidy DJs
+ wielu innych
Witam

Tak z ciekawości postanowiłem popatrzeć czy może ktoś się połakomił o to „jedno zdanie” … a tu?! SZOK :) No wiec musze zacząć tak.

Odnośnie uwagi od Pana Tej. Nie miałem zamiaru posądzić kogokolwiek o nieżyczliwość bądź znudzenie. Jeśli jednak kogoś uraziłem to przepraszam ;) po prostu chciałem tylko uzyskać jakiejś porady bo większość sprzedawców – tych w wielkich sklepach (media, Saturn), jak i w mniejszych trochę mniej komercyjnych często doradzają tak aby opróżnić zapasy zaległe w magazynach – w sumie logiczne ;] Napisałem posta na forum bo chciałem jakiś obiektywnych opinii. Tu musze przyznać rację że niestety za wiele się nie wgłębiłem w treści jakie zawarte są na forum - chyba poszedłem na łatwiznę :/ Może teraz po kilku uwagach bardziej sprecyzuje pytanie. Wiem ze ciężko doradzić coś komuś – tym bardziej jeśli pytający nie wie o co chodzi i o co pytać ;] bo wiadomo że każdy ma różne oczekiwania.

No to może na podstawie postu Pana Tej uda mi się co nie co sprecyzować mój problem/pytanie.

Po pierwsze ambicje to i może mam - bo wiadomo ze obrobiony filmik z jakąś muzyczka w tle, napisy, komentarze … ale obawiam się że może to nie dojść do skutku – a przynajmniej nie w najbliższym czasie ponieważ trzeba mieć do tego „co nieco” umiejętności oraz „jako taki” sprzęt (chodzi mi o komputerek) no i przede wszystkim myślę że nie mało czasu. Więc obawiam się że moje uwiecznianie chwili na kamerze skończy się na nakręceniu filmika i ewentualnie zgranie go na płytkę – po zapełnieniu pamięci w kamerce :/ Ale może jak zakosztuję troszkę tego kamerownia to pociągnie mnie w zabawę nad oprawą i techniką – przeznaczając więcej środków materialnych na ten cel i może z filmików nakreconych coś uda mi się przyjemnego dla oka zrobić.

Obecnie jednak skupię się na łapaniu chwil dorastania mojego malca – roczek się zbliża – a kamery nie ma :)

Kamera SD czy HD – no więc myślę że nie mam się co zastanawiać – ambicje mówią HD, niestety możliwości – finanse – mówią SD :| … jeśli już o tym mowa – może wyda się to śmieszne wśród profesjonalistów ale 1500 zł na kamerkę dla mnie to max możliwości jakie sobie założyłem – dlatego też podałem tego typu kamerki w 1 poście. Chyba że znacie jakieś kamerki HD z ceną zbliżoną do mojego max. Bo jak to zaznaczył Pan Tej połączenie mojego TV, komputerka i kamerki sugeruje kupno kamerki HD :|

Jeśli chodzi o sprzęt jakim dysponuje (komputerek) to obawiam się – a raczej jestem tego pewien że nie podoła on obróbce jakich kolwiek filmików. Nie pamiętam dokładnych danych ale pamięci jest 256 lub 512 MB dysku cos kolo 20 GB procek to jak mnie pamięć nie myli 1,7 GHz. Kupowałem go ze 3 lata temu wiec karta grafiki też nie będzie jakaś powalająca ;)

Jeśli chodzi o „dodatki” … hmm no znowu z braku wiedzy powiem tak. Nad zakupem towby oraz dodatkowej bateryjki myślałem … ale już o jakimś filtrze UV?! :| czy programików :| to nie bardzo :|

Nośnik – no na każdym kroku słyszę o „pofesjonaliźmie” miniDV … a ja się upieram przy HDD – może nie słusznie – ale robię to dlatego ponieważ jest to chyba najprostsza forma zapisu i najmniej problemowa – co dla mnie jako laika na początku jakieś tam znaczenia ma. Więc może mimo niechęci niektórych do kamerek HDD ugniecie się i doradzicie mi właśnie jakąś kamerkę z typu HDD, albo przekonajcie mnie i wybijcie z głowy mój „upór” odnośnie tego typu kamer.

Na koniec jeszcze pozwolę sobie zacytować Pana Vipera.
”… Najważniejsza jest Jakość/Cena. Ważne co otrzymujemy za swoje pieniądze. Czy nie aby "kota w worku" nie wartego funta kłaków. Dla jednego podstawowa kamera będzie super. Te z górnej półki są często ciężkie i za skomplikowane dla domowych "krętaczy"….”

No właśnie – reasumując – chciałbym mieć kamerkę za niewielką cenę z niekoniecznie super ekstra wypasioną jakością bo wiem że jak bym chciał mieć super jakość to zapłacił bym za nią super cenę (pewnie z 10 albo i 20 tyś ;) ) Dlatego też napisałem do Was żeby nie kupić „kota w worku nie wartego funta kłaków” ;)

A tak jeszcze na koniec … po kilku opiniach rozmyślam nad zakupem kamerki Panasonica SDR H60 lub Sony DCR SR55. Są w podobnej cenie – ok. 1200 zl., jedna ma lepsza optykę a druga stabilizacje i dysk – podobno …

Pozdrawiam.

PS: dziękuje oczywiście wszystkim za wypowiedzi i poświecenie kilku chwil na mój problem/pytanie ;)
Przemyślałem sprawę z kryzysem na giełdzie.

Przez ideologię. Niestety firmy padają równierz kiedy są "potrzebne", ale niestety okazuje się że tracą np 1/5 zbytu. Rynek reaguje poprzez psychologię a nie tylko przez rachunek ekonomiczny ktory kazał by obniżyć cenę akcji o np 1/5.

Tylko jeśli państwo interweniuje na rynku to wtedy nie jest to cena rynkowa. Jest ona zmieniona o interwencje

NBP nie państwo. Waluta to nie zboże.
Wyjasnie to najprościej jak potrafię. Cenę Rynkową określa popyt i podaż. NBP zmiejszajac podaż zwiększa cenę. Jesli Itki wykupi 10lmd zł to zrobi to samo. Czy cena przestanie być przez to rynkowa? Bo iktki różni sie tylko tym że nie nazywa sie NBP. Tyle tylko że NBP działa w interesie Polski. (ostatni raz powtarzam NBP nie drukuje sam z siebie pieniędzy)

Po prostu arcyinteligentny wywód. Jeśli ilość pieniądza jest stała to nie można zwiększyć płac!

Ilość np (twojego ulubionego przykładu ) buraka jest stala, przez 3 lata ale chętnych do kupna przybywa o 10% rocznie. O ile cena buraka wrośnie przez 3 lata?
Podaż pieniądza przy stałej jego ilości jest praktycznie stała demonie intel

Ale nie popyt demonie Ekomomi magicznej.Cena wiec wrośnie = waluta bedzie nad wartościowa. Boże jak nie napiszę podaż i popyt to się nikt nie domyśli o co chodzi???? Wniosek. To co proponuje Itki to najbardziej nie rynkowa interwecja w wolny rynek o jakiej słyszałem. To coś takiego jak pomysły Leppera tylko w drugą stronę Taki zły BCx 100
Stała podaż oznacza ustywnienie kursu złotego liberale
Dlaczego państwowa? Może ktoś się umówić z pracodawcą że mu będzie płacić w rublachj. Czemu nie?

Bo jednemu pracodawcy będzie pasować rubel a drugiemu Euro trzeciemu $ australijski. Jeden sklep bedzie przyjmował Euro drugi ruble itp. Chaos. Zarobia co najwyżej w kantorach., Reszta straci. No i niby w jaki sposób chczesz sciagać podatki np Vat!!!???????

Pytanie za 100 punktów. Jeśli cena złota rosła(a właśnie: cena w czym wyrażona? Laughing

W krowach 500r n.e za talent złota kupiłeś 10 krów w 1000r. ne kupileś 100krów. Dotarło. Deflacja.

A przypadek Hiszpanii świetnie pokazuje na czym kończy się dodrukowywanie pieniędzy.

Tak Ci się tylko wydaje. Jest od cholery nie wykorzystanych złoż. Na razie złoto leży w sejfach. Ale może z nich wypłynąć. Na razie popyt jest mały ale moze być większy. Złoto podlega dokładnie tym samym zjawiskom co pieniądz.

Co za różnica czy skupuje obligacje czy też pożycza bankom komercyjnym..

Pożycza z własnej woli. Obligacje rządowe musi skupić.

Przewartościowany w stosunku do czego Nazgulu? Jestem pewny że wiesz.

Klasyczny atak spekulacyjny. Ucz się czytać Soros uznał. Nie rynek uznał, czy funt był przeszacowany. Uważasz że atak Sorosa doprowadził do "prawdziwej" wartości funta? Na tym zarobił tylko Soros a stracili wszyscy również Jon Major razem ze stołkiem premiera.

BC brał je oczywiście z powietrza a nie z rynku

Prosił bym o cytat, linka , żródło. To znaczy konserwatywni liberałowie drukowali funty ?? Ha. Pożyczali 0 i 1 a to oczywiste. Żeby coś wziąsc z rynku trzeba to najpierw kupić. Więc nie da sie kupic by później pożyczyć i w dodatku zarobić.
Z tego mechanizmu można zrozumieć równie dobrze tak - popyt na Funta się zwiększył, banki korzystnie pożyczały. Bank nie zareagował na czas i nadział się na atak. A więc przyczyną była za wolna reakcja banku
Ale Bravo jeszcze nie dawno twierdziliście, ze atak jest w ogóle nie możliwy bo "nikt nie ma takich pieniędzy"
> ...i przekonać developerów aby chcieli tworzyć na PC. Bo jak na razie to na pecetach jest dużo portów z konsol.

Zysków nie ma, więc ich nie przekonasz. Te są znacznie wyżej, gdy tworzy się grę na konsole. Ja się zastanawiam, kiedy ludzie w naszym kraju wreszcie się obudzą i zauważą, że PCty pod kątem gier nie mają zupełnie przyszłości. Trzymać się będą tylko wielkie MMORPGi i tyle. Cały zachód od dawna wie, że PC = praca, konsola = gra, tylko u nas jest inaczej (między innymi z powodu sztucznie obniżanych cen gier na PC, dzięki polonizacjom). Na szczęście, coraz więcej osób przekonuje się do zakupu konsoli (w końcu to dobra inwestycja w przyszłość).

Bieżący rok nie jest najlepszy dla growej branży. Kiepskie wyniki finansowe zajmujących się elektroniczną rozrywką firm poprawić miała przedświąteczna gorączka, jednak i tutaj nadzieje okazują się płonne - niewielka ilość Xboksów 360 i PSP nie wystarczy, by nadrobić spadek zainteresowania odchodzącą generacją konsol.

Jedna z największych brytyjskich sieci sklepów z grami i sprzętem - GAME - wystosowała do swoich udziałowców oświadczenie. Informuje w nim, że chociaż ciężko jeszcze dokładnie ocenić finansowe skutki niewielkiego zainteresowania grami, to prawdopodobnie jej zyski na koniec roku będą dużo niższe od spodziewanych. Problem nie jest oczywiście ograniczony do jednej sieci i dotyczy całej branży.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest - jak zostało już wspomniane - bardzo niewielkie zapotrzebowanie na gry dla starych konsol. Sytuację uratować miał wprawdzie Xbox 360 wespół z PSP, jednak tutaj na przeszkodzie stanęły trudności produkcyjne - zwyczajnie urządzeń trafiło (trafi) na rynek zbyt mało. Pocieszające jest jedynie, że zainteresowanie nimi jest wśród klientów spore - jeżeli więc tylko wkrótce pojawią się ich kolejne partie, to można liczyć na poprawę sprzedaży gier w przyszłym roku.

Jeden z angielskich sklepów sieci GAME.

Dla sieci GAME opisany stan rzeczy oznacza roczne zyski w granicach 3-13 milionów funtów (przed opodatkowaniem; swoją drogą niezły rozrzut przypuszczeń). Nawet jeżeli prawdziwa okaże się najbardziej optymistyczna prognoza, to nadal wynik będzie dużo gorszy niż 12 miesięcy temu - wtedy jej sklepy zarobiły 31,9 miliona.

Bieżący rok nie jest najlepszy dla naszej branży. Brak większej ilości naprawdę wielkich tytułów na święta i odchodzenie do lamusa konsol aktualnej (a raczej już poprzedniej) generacji sprawia, że wyniki finansowe firm przedstawiają się niezbyt korzystnie. Przedstawiciele GAME są jednak przekonani, że już w przyszłym roku przyjdzie wyraźna poprawa. "Zarząd podtrzymuje swoje zaufanie w wyraźnie większe zyski za okres fiskalny 2006/2007, do których przyczyni się coraz większe zapotrzebowanie na sprzęt i gry następnej generacji, a do sklepów trafi większa ich ilość (...)" - powiedział jej przedstawiciel.



Adam, z tego wynika, że mnie w jajko chciałeś zrobić, bo GAME to sieć sklepów wybitnie skupionych na konsolach

I żeby nie było niedomówień: tekst mówi tylko o grach na konsole
Wysłany: Wto Sie 21, 2007 8:35 pm Temat postu: wciskanie kitu a realia kosztow i zyskow z EZO Odpowiedz z cytatem
obserwuje juz jakis czas na zupelnie innym forum niezwiazanym w tym pewnego osobnika ktory chwali sie swoimi dochodami osioganymi ze sprzedazy pradu ze swoich jakichs "turbinek" ktore za bardzo nie wiadomo czym sa, jak ow niezrownowazony osobnik wypisuje dostal kredyt na 20000 pln, dofinansowanie od jakiejsc instytucji ( a ktoz jest tak hojny w dzisiejszych czasach???) 80000 pln i za to postawil sobie elektrownie, nie wiadomo jaka -"turbinki"; jak twierdzi dochody umozliwily mu splate wszystkiego, kupno duzego mieszkania za gotowke, przy czym jak sie chwali ze cudze miesieczne 1000 funtow w UK blado wyglada z jego tygodniowym bilansem wplywow;
bardzo watpie czy za te cene jakas turbine mozna kupic, albo ze ZE co tydzien placi za prad; a tym bardziej jego dochody;
macie jakies pomysly jak przygasic owego marzyciela, bo robi za duzy zamet; jakies bardzo techniczne spostrzezenia i uwagi, pytania;

odpowiedz owego wynalazcy:

Posiadam najzwyklejszy w świecie silnik Diesla zasilany olejem roślinnym.Napędzał on początkowo dwie prądnice o mocy 190Kw każda.Od 6msc.pracują dodatkowe dwie o takiej samej mocy.A więc teraz mam łącznie 760Kw(na godzine).Wszystko pracuje 24 godziny na dobe osiołki.Z Zakładem energetycznym nie ma problemów.Wszystko reguluje ustawa o prawie energetycznym.Posiadam odpowiednią umowę i to wszystko.Cena energii wytworzonej to cena energii konwencjonalnej+cena za jednostki OZE(odnawialne zródła energii).Łącznie to około 0,30gr.za 1 Kw.
Początkowy montaż finansowy to 20%środki własne+kredyt(już spłacony).Dodatkowo zwrot kosztów z dotacji UE.

Facet chyba rzeczywiście wciska kit. Zakładając WO oleju na poziomie 10kWh/l
i sprawność tej "elektrowni" na mocno zawyżonym poziomie 50% wychodzi, że
na wyprodukowanie 1 kWh zużywa 0.2 l oleju. Skoro za kWh otrzymuje 30gr, to
aby interes się kręcił olej musi kupować poniżej 1.5 zł/l. Nawet jak robi
olej samodzielnie, to się nie kalkuluje. Tona rzepaku kosztuje 1000zł.
Przyjmnijmy, że da się z niej uzyskać aż 500 l oleju, czyli 2zł/l. Nawet
jak ma chlewnię i makuchami skarmia świnie, to wyszedłby na zero w
porównaniu ze sprzedażą rzepaku w skupie i zakupie gotowej paszy. Czyli
wciskanie kitu pełną gębą (o ile nie machnąłem się w obliczeniach)


link

Mam jeszcze kilka "perełek" gdzie ludzie mający pojęcie o tym biznesie polewają się z kaprala i jego bajek.

Reasumując. Tak, kapralu, odrobiłem lekcje już wieki temu. We Wrocławiu nie ma firmy pasującej profilem do tego co próbujesz nam wcisnąć, a jeżeli nawet jest, to albo jest to filia zagranicznych konsorcjów, albo duża spółka.
Nie chce mi się wrzucać całości, bo zajęłoby mi to kilka godzin pracy, a na śmieci tyle czasu nie marnuję
Zastanawiam sie calkiem powaznie nad ulokowaniem wiekszej gotowki w zlote monety bulionowe Interesuje mnie najbardziej krugerrand. Znalazlem w Internecie strone http://www.taxfreegold.co.uk/wesellkrugers.html. Przy zakupie 100 monet krugerrand cena za 1 uncje to 314,25 funtow + 4,75% premium daje sume 329,2 funty czyli przeliczajac na PLN jest to 1870 PLN. W tej chwili na allegro mozna od reki dostac za 1 uncje krugerrand 2000 PLN (obserwowalem aukcje od 2 miesiecy)
130 zl w pare dni z 1 monety to dla mnie swietny interes. Teraz tylko mam pytanie do zorientowanych, czy konieczne jest ( a mysle ze raczej na pewno) jakies zezwolenie na przywoz tych monet do Polski, oraz czy jest tez konieczna zgoda Banku GB ? Czy osoba prywatna nie posiadajaca dzialalnosci gosp w zakresie obrotu zlotem dewizowym, moze sobie w ogole zakupic tak duza ilosc monet ??
Wiem ze np jak w NBP kupowalem Bielika 1 uncje to powyzej zakupy 4 szt chcieli mnie legitymowac



W numizmatycznym brytyjskim sklepie raz kupowalem 3 albo 4 krugerrnandy wlasnie (wtedy po zdaje sie ok 360 funtow sztuka) i nic nikomu pokazywac nie musialem, oprocz pieniedzy, ktorym pomachalem na do widzenia.
Generalnie pare Krugerrnadow to na tyle skromne kwoty, ze nikt tu nie zawraca sobie glowy, i Urzedy / Panstwo skupia sie raczej na powaznych mozliwosciach 'przekretow' a nie na zwyklych obywatelach, chcacych sobie dorobic (mowie o UK - nie Polsce, to nalezy podkreslic, niestety).
W ramach ciekawostki, np jesli posiadasz zabytkowy kredens o wartosci dajmy na to 2600 GBP, po czym po pewnym czasie go uplynnisz za 4800 to nie placisz podatkow ani pensa, bo wszelkie tzw 'Chattels' sa zwolnione od podatku dochodowego do kwoty 6000 GBP - ponizej Panstwo sie nie wtraca, bo panstwo wychodzi z zalozenia (i to realizuje) ze bylo by to'dlawienie' ducha drobnej przedsiebiorczosci obywateli no i w ogole bez sensu.
Swoja droga nawet gdy sa to wieksze kwoty ZYSKOW (nie przychodow!) podatek od tzw Capital Gains ma kwote wolna od opodatkowania, ktora jest w okolicy 9000 GBP (nie pamietam precyzyjnie).

Ale wracacjac do Twopjego pytania:
Jechalem na trasie UK - Polska w te i we wte juz naprawde wiele razy i tez wszystko zupelnie OK - pare razy pytano mnie ile pieniedzy mam przy sobie w Dover - nigdy nie byly to oszalamiajace kwoty ale raz mielismy zdaje sie ok 6000 funtow (ale na dwie osoby) i wszystko bylo OK.

Wg mojej wiedzy (cos mi sie kolacze z kursu na doradce podatkowego) wywozic i wwozic z kraju do kraju w ramach Unii mozna praktycznie ile sie chce , LECZ powyzej pewnej kwoty trzeba to deklarowac. W praktyce : po prostu sie informuje - i ewentualnie przedlozyc dowod zrodla pochodzenia - tj po prostu wydruk / kwitek z banku - czyli ze gdzies tam jest slad skad sie wziely w obrocie gospodarczym )- i tyle.
Jednak ten limit jest dosc wysoko - zdaje sie, ze jest to jednorazowo 10 000 euro (lub rownowartosc) na osobe.
Jesli masz na mysli wieksze kwoty jednorazowo inwestowane radze sie skontaktowac z doradca podatkowym.
Ja osobiście mam stosunek do Keynesa taki sam jak do Misesa i innych doktrynerów: trzeba się zapoznać ale nie przyjmować ślepo żadnej doktryny tylko brać z niej to co odpowiada konkretnym warunkom. Tym niemniej powrót Keynesa na świecie jest symptomatyczny (oczywiście wiem, że świat jest zacofany a polscy liberałowie wiedzą wszystko lepiej - szkoda, że świat ich nie słucha ).

Teorie Keynesa mogą wpłynąć na rozwój nowych technologii
Wersja oryginalna Keynes’ magic can work for the sunrise industries
Ci z nas, którzy studiowali w Cambridge, kiedy na początku lat 80. toczyły się wielkie dyskusje między monetarystami a zwolennikami teorii Keynesa, z radością obserwują jak powracają na scenę koncepcje ojca współczesnej makroekonomii. Tylko trochę szkoda, że nie ma go już wśród nas, by mógł nam powiedzieć, jak wyjść cało z burzy, w której centrum się znaleźliśmy.

Oczywiste jest, że zdecydowane działania podjęte do tej pory przez rząd i Bank Anglii nie wystarczą. Będą potrzebne kolejne skoncentrowane działania makroekonomiczne w krajach należących do Grupy 20, a stopy procentowe w Wielkiej Brytanii muszą być bardziej zbliżone, do tych obowiązujących w Stanach Zjednoczonych, by można było wyjść z „pułapki płynności” Keynesa, w której tak konsumenci jak i banki trzymają się gotówki, a wydatki i pożyczki nie funkcjonują..

John Maynard Keynes jest również kluczową postacią przyszłotygodniowej gorączkowej debaty na temat sprawozdania przedbudżetowego, dotyczącej roli bodźców fiskalnych i przystępnych poziomów cen pożyczek w kraju, w odbudowywaniu zaufania do naszej gospodarki. Ten temat zostawię politykom. Ale jest pewien obszar działania, co do którego wszyscy powinniśmy się zgodzić. Jeśli inwestujemy, by stymulować gospodarkę, musimy skupić dużą część tych wydatków na przygotowaniu się do przyszłości.

Inwestycje w długoterminowy wzrost gospodarczy mogą służyć jako dźwignia w ekonomii krótkoterminowej, jak też pomóc w stworzeniu w przyszłości zrównoważonego rozwoju miejsc pracy, przedsiębiorstw i branż. I nie jest to sprawa „albo... albo”, a przynajmniej nie powinna być.

Uważam, że skoro potrzebujemy bodźców fiskalnych, to jednocześnie mamy niezwykłą szansę na zainwestowanie w brytyjską konkurencyjność. Wciąż jako kraj mamy niedofinansowaną naukę, innowacyjność i za mało inwestujemy w zdolności, a także stajemy w obliczu poważnych trudności w dziedzinie konkurencyjności. Jednocześnie mamy ogromną szansę, by stworzyć nowe miejsca pracy w nowopowstających branżach.

/.../

Wiemy, że kluczową sprawą dla przyjaznej środowisku gospodarki jest nie tylko zmiana naszych zachowań, ale głównie rozwój nowych technologii, które zarówno zmniejszą nasz wpływ na klimat, jak i stworzą nowe miejsca pracy i zapewnią nam dobrobyt. A to zależy od kreatywności naszych inżynierów i naukowców.

W tym obszarze rząd i przemysł mają realną szansę wspólnego wykonania tego zadania. Jaguar Land Rover jest w trakcie inwestycji na niespotykaną skalę w wysokości 800 milionów funtów w różne przedsięwzięcia: od konwencjonalnych i hybrydowych silników, po zastosowania lekkich materiałów, a także jest w trakcie tworzenia setek miejsc pracy dla wysoko wyspecjalizowanych fachowców. Pomoc rządu w rozszerzeniu tej inwestycji opłaci się brytyjskiej gospodarce, zarówno pod względem długoterminowego wzrostu gospodarczego jak i powiększeniu liczby miejsc pracy.

Wielka Brytania poprowadziła świat w pierwszą rewolucję przemysłową, której siłą napędową były węgiel i para. Dzisiaj musimy pokazać ten sam talent i zdecydowanie, by poprowadzić świat w przyjazną środowisku gospodarkę przyszłości.

Keynes z pewnością uznałby wartość takiej rządowej interwencji w gospodarkę. Od nas zależy, czy zmierzymy się z takim wyzwaniem. Jeśli tak, to zapewnimy sobie dobrobyt i lepszą przyszłość naszej planecie.

Autor: David Smith, dyrektor naczelny Jaguar Land Rover
© The Financial Times Limited 2008

całość: http://ft.onet.pl/11,1744...ii,artykul.html
Wielu z Was miało już możliwość latania samolotem, zwłaszcza po uruchomieniu tanich linii lotniczych. Ponadto niedługo wakacje, więc być może Ci z Was, którzy jeszcze nie mieli okazji zobaczenia ziemi z lotu ptaka i poczucia znalezienia się bliżej Boga - zechcą spróbować. Poniżej przedstawiam (na raty - zależnie od czasu) garść informacji o lotach, przydatnych zarówno dla nowicjuszy, jak i ze względu na porównania poszczeg. linii, także dla regularnie korzystających z tych usług. Skupię się głównie na trasie Polska - Anglia (szczeg. Londyn), z racji tego, że większość forumowiczów obraca się właśnie tam.

Heathrow - największe lotnisko w Europie, znajd. się najbliżej Londynu i jest tam najlepszy i najtańszy dojazd metrem. Mankamentem jest to, że obsługiwane jest tylko przez tradycyjne, drogie linie lotnicze. Bliższych szczegółów nie znam.

Stansted - najbardziej popularne wśród Polaków, wielki moloch, można się pogubić za I-ym razem. Trzeba pamiętać o zarezerwowaniu sobie czasu pomiędzy odprawą osobistą a dotarciem do właściwego miejsca odlotu samolotu, z racji ogromnych odległości. Dojazd na lotnisko z Ealingu średnio ok. 1,5g. z możliwością przedłużenia (korki).

Luton - moim zdaniem najsympatyczniejsze z lotnisk, mniejsze od pozostałych. Busem dojeżdża się prawie pod same drzwi, nie trzeba niczego szukać, obsługa sprawna. Dojazd z Ealingu średnio ok.1,2g (+ew. korki i ciągle trwający remont na autostradzie).

Gatwick - najmniej popularne wśród rodaków, stąd bywają problemy z wynajęciem busa.
Dojazd lepszy od powyższych 2 z Ealingu zajmuje poniżej godziny (ale korki też mogą być). Moim zdaniem najgorsza odprawa, kolejki i najbardziej restrykcyjne kontrole (łącznie z robieniem zdjęć). Jeśli gdzie indziej oprócz bagażu podręcznego można mieć torebkę, kamerę czy reklamówkę z zakupami, tak tu nie ma o tym mowy- wszystko trzeba upchać w 1-ą torbę. Jeśli zapomni się włożyć "likłidy" do osobnego woreczka, a zostaną wykryte- zostają zniszczone. To tyle na teraz. Potem napiszę jeszcze o pułapkach, na które należy zwrócic uwagę, porównam poszczególne linie lotnicze i ich kruczki cenowe

ODCINEK II

Udzial w polskim rynku przewozow na koniec 2006r. wyglada nastepujaco:
LOT 33,5%, Lufthansa 5%, British Airways 2,08%, WizzAir 14,7%, Ryanair 11%, Centralwings 7,5%, Sky Europe 4,09%, Easy Jet 3,16%. Ja zajmę się omówieniem ost. 5 linii, tzw. tanich linii lotniczych. Piszé na podstawie wlasnego 2,5-letniego doswiadczenia latania tanimi liniami. To sa "usrednione" wnioski, bo zawsze mozna trafic na jakas "wyjatkowa" oferte u konkurencji. Jak zapewne wielu z Was wie bilety za 1 zl. lub 1 pound, sa fikcją. Zawsze dochodza oplaty lotniskowe uzależnione od przewoźnika i lotniska wahajace sie ok. 25 pound. Trzeba takze doliczyc obowiazkowa oplate ok. 5 pound za zakup biletu kartą. Ponadto, o czym wielu nie wie, sa obowiazkowe oplaty w zaleznosci od linii: za bagaz, ubezpieczenie, czy roznice cen paliwa w zwiazku z niepokojami na Bliskim Wschodzie. Tani przewoznicy kombinuja, a potencjalny klient czesto dowiaduje sie o tym zbyt pozno. Dla osób korzystajácych z lotów pomiédzy Polská a Londynem dostepne sa:

- RYANAIR-irlandzka linia, pozornie najtansza i najpopularniejsza z wszystkich na rynku, ale: mozna przewiezc 15 kg bagazu podstawowego (w pozostalych liniach przewaznie 20 kg), ponadto za KAZDY bagaz nadany trzeba zaplacic 10 funtow (w pozostalych liniach 1 szt. bagazu jest bezplatna). Za to plusem jest az 10 kg bagazu recznego. Zdazaja sie przesuniecia- zmiany terminów i opoznienia lotów -warto dowiedzic sie wczesniej.

- WIZZAIR - troszké drozsza od Ryanair, ale mozna przewiezc 20 kg bagazu podstawowego i to bezplatnie. Osobiscie polecam, jesli macie "ich" lotnisko niedaleko.
SKY EUROPE- podobne cenowo i ofertowo do Wizzair, ale od pewnego czasu nie lataja juz do Londynu (inne kierunki nadal aktualne)

- CENTRALWINGS - drozsze od Wizzair i SkyEurope, jest to calkowicie polska tania linia lotnicza, zatem czujecie sie b. swojsko, polska obsluga, pilot mile informuje gdzie sie znajdujesz itp. Minusem sa (tylko w tej linii) dodatkowe, obowiazkowe, ujawniajace sie na samym koncu rezerwacji, oplaty z racji "niepokojow..." w cenach paliwa 9 pound. Bagaz 20 kg bezplatnie. Ta linia oferuje tez najtanszy bufet na pokladzie sposrod wszystkich linii np. napoje 5zl, 1 pound lub 1,5 Euro

CDN

szeryf złamany
Większość przekupniów wyglądała tak, jak inni znani mu przedstawiciele tego pożytecznego fachu. Gdzieniegdzie jednak trafiała się ciemnoskóra twarz o ostrych rysach lub jasnowłosa barczysta sylwetka kogoś, kto bardziej nadawałby się na wojownika, niż na handlarza. Wydawało się, że do Thoris zjeżdżali kupcy z całego świata – jakby to miasteczko dawało możliwość zyskania największego zysku...

Na straganach można było chyba znaleźć wszystko, co tylko człowiek był w stanie wymyślić – broń, potrawy, tkaniny, księgi, biżuterię, narzędzia, nawet meble! Dekares obserwował różnobarwne stragany z absolutną fascynacją – satynowy blask ostrzy obiecywał niezawodność broni, migoczące światła szlachetnych kamieni – przychylność obdarowanej kobiety, nasycone barwy owoców – orzeźwienie, malownicze fałdy sukna – dotyk delikatniejszy niż dłonie kapłanki. Pomiędzy tymi skarbami, obserwowani przez uważne – często drapieżne – oczy kupców, przechadzali się kupujący. Niektórzy zdawali się osłupiali i urzeczeni otaczającym ich przepychem, inni poruszali się zdecydowanie, doskonale wiedząc, czego poszukują. Dotykali, wąchali, ważyli w dłoniach nieskończone dobra, wahali się i podejmowali decyzje – pieniądze przemieszczały się z rąk do rąk, ze skórzanych mieszków do misternie haftowanych sakiewek i okutych skrzynek.

- Najwspanialsze sukna z Wysp Południowych!
- Arbuzy tak soczyste, że rozpływają się w ustach!
- Taki miecz to nie tylko broń – to przyjaciel na śmierć i życie!
- No nie wiem, wygląda na starą...
- Ile? Chybaś pan oszalał! Za pół funta mięsa?
- Słodkie daktyle i rodzynki godne zamorskich Sułtanów!
- Zabieraj pan łapy od brzoskwiń!

Ludzie na targowisku byli zupełnie inni od tych, którzy zaludniali szare zaułki mijane przed chwilą przez Dekaresa. Tutaj życie tętniło i pulsowało, czas i miejsce nabrzmiałe były od głosów i ciał, wszystko trwało w wiecznym ruchu i zmianie. Fałdy strojów i stosy towarów, lśnienia gładkich powierzchni i ruchy chciwych dłoni, brzęk monet i szelest pergaminu. Zamieszanie ogłuszało jak cios w głowę, zmuszało do zatrzymania się i zapatrzenia w widowisko, które nawet przez moment nie pozwalało skupić uwagi na żadnym z aktorów, na żadnym szczególe scenografii.

- Sześć złociszy? Za takie pieniądze mógłbym kupić cztery większe!
- Doskonała stal! Nawet krasnoludy nie potrafią stworzyć takiej doskonałości!
- Spuść pan z ceny, to wezmę jeszcze tę czerwoną!
- Ziemniaki? To może jeszcze kapusty dorzucę? Taka dorodna...
- Kura jak marzenie! Już się doczekać nie może, kiedy ją rączki pani dobrodziejki oprawiać zaczną!
- Panie, jak mówię, że z buka, to znaczy, że z buka!

Wokół placu zastawionego gęsto straganami widać było rzędy budynków. Wyższe i niższe budowle skupione zostały wokół rozległego placu, jakby także chciały uczestniczyć w magicznym procesie przekazywania rzeczy z rąk do rąk. Niestety, żaden z nich nie przypominał opisanego przez strażnika lazaretu – choć wiele kamienic dumnie obnosiło rzeźbione frontony i barwne okiennice, choć na niektórych umieszczono misternie wykonane płaskorzeźby, żadnej z nich nie wyposażono w kolumny.

- Odsuń się pan wreszcie!
- Po wiela te chusteczki?
- Dlaczego on ma takie żółte oczy? Chyba chory?
- Najprzedniejsze jedwabie i satyny! Dwórki i szlachcianki tylko o nich marzą, ty możesz mieć je natychmiast!
- Jeszcze jeden srebrnik i dorzucę ten kociołek!
Dostało się muzeum po równo.

Dlaczego warto postawić na sztukę gdańską

Aleksandra Kozłowska: Jako historyk sztuki i miłośnik Gdańska co myśli Pan o zakupach naszych muzeów?

Jacek Friedrich*: Jeżeli chodzi o ten ostatnio najgłośniejszy zakup - "Rybaka z siecią" Wyczółkowskiego, pomijając kwestię jego oryginalności (...), zastanawiam się, czy taki obraz jest rzeczywiście Gdańskowi potrzebny? Czy warto - zakładając nawet, że to autentyk - wydawać 80 tys. zł na nienajlepsze dzieło dobrego malarza? Obserwuję gdańskie życie muzealne od 20 lat i tylko umacniam się w przekonaniu, że to kompletna partyzantka: czasem uda się coś ustrzelić, częściej nie. Mam wrażenie, że brakuje przemyślanej strategii, zastanowienia się nad tym, czym gdańskie muzea mają być, jakiego rodzaju zbiory maja gromadzić.

No jak to, jest Muzeum Narodowe, które ma być placówką narodową, Muzeum Historyczne, które ma zajmować się historią Gdańska...

- W moim przekonaniu gdańskie Muzeum Narodowe nigdy nie będzie w tym samym sensie narodowe co muzea w Warszawie czy Krakowie, choćby ze względu na mniejsze zbiory pozostanie lokalne. Ale to wcale nie znaczy, że tej lokalności nie można wykorzystać - nasze muzea powinny właśnie skupić się na dokumentacji dziejów Gdańska, także jako znakomitego ośrodka twórczości nowożytnej, ośrodka niezwykle ważnego nie tylko w Rzeczypospolitej, ale całej Europie Północnej. Skoncentrowanie się na wysokiej jakości sztuce i rzemiośle gdańskim oraz na zabytkach lokalnej kultury materialnej to, moim zdaniem, przeznaczenie tych muzeów.

Muzeum Bursztynu - oddział Muzeum Historycznego, właśnie po raz trzeci zamierza kupić część kolekcji Georga Laue, antykwariusza z Monachium. Składają się na nią XVIII-wieczne przedmioty z bursztynu, wśród nich są i te wykonane w dawnym Gdańsku.

- Tak, ale to niewiele. Od lat 90. na światowych rynkach antykwarycznych często pojawiają się cenne, nieraz wprost unikatowe gdańskie zabytki, którymi nasze muzea nigdy się poważnie nie zainteresowały. Mówię tu na przykład o XVII-wiecznym zielniku gdańskiego botanika Jakuba Breynego (nie publikacji, ale właśnie zielniku zawierającym spreparowane rośliny) sprzedanym w Londynie, po naprawdę przystępnej cenie około 2 tys. funtów. Ostatnio w Düsseldorfie sprzedawano sygnowany obraz czołowego gdańskiego malarza z XIX wieku Wilhelma Stryowskiego (cena wywoławcza poniżej 3 tys. euro). Ale największą stratą ostatnich lat był gobelin wykonany w XVII i XVIII w. zdobiący Dom Ławy, sąsiadujący z Dworem Artusa, jedyna znana część dawno zaginionego cyklu. Uważam, że Muzeum Historyczne powinno było zrobić wszystko, by go kupić.

Może nie miało pieniędzy?

- Nie wiem, nie mam wglądu w te sprawy, wypowiadam się jako człowiek z zewnątrz. Ale boli mnie wyrzucanie publicznych pieniędzy na takie na przykład wielkoformatowe wydruki fotograficzne Krzysztofa Izdebskiego, z zadęciem zwane "symulakrami" jakie zamiast prawdziwych obrazów wiszą w Dworze Artusa. Nazwa "simulacrum" ma sprawić, by te fototapety robiły mądre, uczone wrażenie, a tymczasem odzwierciedlają tylko tę kulturę kopii, repliki, naśladownictwa, jaka coraz mocniej nas otacza. Przeszedłem się parę lat temu ze znajomymi przez wspomniane Muzeum Historyczne. Co rusz: "denar gdański (kopia)", "zbroja (replika wykonana przez miłośników dawnego uzbrojenia), jakiś dokument (kopia). Albo w Muzeum Narodowym obok "Sądu Ostatecznego" Memlinga stawia się rzeźbę ze sztucznego kamienia - trójwymiarowego Archanioła Michała odtworzonego wedle słynnego tryptyku. Po co? To estetyka Disneylandu, gdzie średniowieczny zamek zrobiony jest z plastiku, ale nikomu to nie przeszkadza, bo "wygląda jak prawdziwy". To bardzo niebezpieczne zjawisko, przyzwyczaja odbiorcę do tego, że zamiast prawdziwego zabytku dostaje jego ersatz i wszyscy się na to zgadzają. W takim razie - mówiąc nieco przewrotnie - o co ten cały szum z "Rybakiem" Wyczółkowskiego? Co za różnica czy jest prawdziwy czy fałszywy?

*Jacek Friedrich, historyk sztuki, wykładowca Uniwersytetu Gdańskiego i Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, Jego zainteresowania naukowe skupiają się wokół kilku problemów: dzieje architektury Gdańska od XVI wieku do dziś, architektura modernistyczna, związki sztuk wizualnych z ideologiami, ochrona zabytków (jest przewodniczącym Rady Konserwatorskiej przy Pomorskim Wojewódzkim Konserwatorze Zabytków).

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

Witam to moj pierwszy post na forum.

Mysle, ze bede w stanie udzielic kilku podstawowych informacji oraz wskazowek co i jak po kolei.

Ogolnie wszystko odbywa sie gladko i bezstresowo.
Gdy juz wymyslimy czym chcemy sie zajmowac i co nam przyniesie zyski trzeba wybrac odpowiednia strukture firmy. Do wyboru mamy:

Sole trader: rejestrujac sie jako self-employed automatycznie stajemy sie sole traderem. W skrocie jestesmy jednoosobowa firma, co prawda mozemy zatrudniac inne osoby ale wszystkie koszty ponosimy tylko my, oczywiscie cale zyski tez naleza do nas. Jest to dobra opcja na poczatek jezeli myslimy o czyms malym.

Partnership: Ogolnie rzecz biorąc jest to dwoch lub wiecej sole traderow, ktorzy podpisali pomiedzy soba umowe ktora. Znaczy to, że wszystkie koszty poniesione przez firme dzielone sa pomiedzy nich. Tak samo sie to ma do zyskow

Limited company: gdy zdecydujemy sie na ta opcje prawdopodobie planujemy wieksze przychody. W tym przypadku nie jestesmy juz odpowiedzialni za wszelkiego rodzaju koszta i straty poniesione przez firme gdyz limited company jest jakby oddzielona od wlascicieli 'jednostka'. Jest to lepsze ze wzgledow podatkowych oraz mozemy ustalic sobie wlasna pensje. Jako limited company jestesmy zobowiazani zarejestrowac sie na http://www.companieshouse.gov.uk (wiem, ze cos sie placi ale nie wiem ile) oraz musimy im regularnie dawac do wgladu nasze finanse.

Dobre jest to, ze jezeli nie potrafimy okreslic naszych planowanych przychodow mozemy zaczac jako sole trader badz partnership rejestrurac sie jako self-employed bez ponoszenia dodatkowych kosztow tak jak to sie ma w przypadku limited company nastepnie gdy przychody zaczna szybko wzrastac wtedy dopiero mozemy pomyslec o limited. Dodam jeszcze, ze gdy nasze przychody przekrocza 64tys rocznei musimy sie zarejestrowac jako platnik VAT, ktory potem doliczamy do cen swoich uslug/produktow.

Bardzo wazne jest posiadanie dobrego ksiegowego, ktory pomoze nam z wyborem odpowiedniej struktury jak i zajmie sie naszym rozliczeniem na koniec roku.

Po wybraniu odpowiedniej struktury nalezy zalozyc konto biznesowe, do kazdej struktury mamy inne konto, wiec bez decyzji o strukturze nie zalozymy konta.
Jako bank polecam Barclays. Na ich stronie mozemy rowniez zamowic darmowy pakiet z poradnikami oraz cd z instrukcjami dla poczatkujacych przedsiebiorcow(uwazam ten poradnik za bardzo dobry)

Gdy juz mamy to wszystko za soba pozostaje nam zarejestrowanie nazwy naszej dzialalnosci, mozemy tego dokonac na stronie http://www.start.biz zanim dokonamy rejestracji lepiej sie upewnic czy ktos inny nie ma juz tej nazwy gdyz potem moga wystapic komplikacje. Koszt rejestracji nazwy to bodajze 80 funtow na rok.

Po tych wszystkich operacjach pozostaje nam tylko skupic sie na robieniu pieniedzy;)

Gdyby ktos mial jeszcze jakies pytania postaram sie pomoc w miare mozliwosci(sam tez jestem poczatkujacy w tej dziedzinie).

pozdrawiam

>